Edulibro

Materiał dla klientów zamiast dziesiątego maila z tą samą odpowiedzią

W każdej firmie usługowej jest lista pytań, które wracają. Odpowiadanie na nie od nowa kosztuje kilkanaście godzin miesięcznie, których nikt nie fakturuje — i jest to koszt, który da się policzyć.

Zespół Edulibro · · 2 min czytania

Policzcie to raz. Ile razy w ostatnim miesiącu odpowiadaliście na pytanie, na które odpowiadaliście już wcześniej? Ile z tych odpowiedzi było w połowie przepisanych z poprzedniego maila?

W biurze rachunkowym z dwudziestoma klientami to zwykle wychodzi kilkanaście godzin miesięcznie. W kancelarii — podobnie. To jest pełny dzień pracy, spędzony na tworzeniu wariantów tego samego tekstu, i nikt go nie fakturuje.

Dlaczego to trwa latami

Bo każda pojedyncza odpowiedź jest tania. Dwadzieścia minut nie wygląda na problem wart osobnego projektu. Problem robi się widoczny dopiero w skali miesiąca, a w skali miesiąca nikt tego nie mierzy.

Drugi powód: napisanie materiału raz, porządnie, wymaga dwóch dni, których nie ma. Odpowiedź na maila wymaga dwudziestu minut, które zawsze się znajdą. Wybór jest więc racjonalny w każdym pojedynczym przypadku i katastrofalny w sumie.

Jak wygląda materiał, który to rozwiązuje

Odpowiada na pytania, nie omawia dziedziny. Spis treści powinien wyglądać jak lista pytań od klientów, bo nią jest. „Jak długo trzymać dokumentację", a nie „Zagadnienia archiwizacji".

Jest podpisany Waszą nazwą. Materiał w barwach firmy, z logo na okładce, zostaje u klienta jako Wasz. Ten sam tekst wklejony w maila znika po tygodniu.

Da się do niego odesłać. Numeracja stron i spis treści zamieniają zdanie „wysyłałem to kiedyś" w „strona czternasta". To jest różnica między materiałem, z którego korzystacie, a materiałem, który leży.

Jak zebrać spis treści w pół godziny

Otwórzcie wysłane maile z ostatniego miesiąca i wypiszcie pytania, na które odpowiadaliście więcej niż raz. Nie redagujcie ich — zapiszcie tak, jak zadał je klient. Po pół godzinie macie listę dwunastu punktów.

To jest gotowy konspekt. Każde pytanie to rozdział, a Wasza dotychczasowa odpowiedź to opis jego zakresu.

Czego to nie załatwia

Nie zastąpi rozmowy o konkretnej sprawie klienta — i dobrze, bo to za nią płaci. Zdejmuje natomiast z tej rozmowy część podstawową, przez którą trzeba było dotąd przejść, zanim doszło do sedna.

Materiał wymaga też przeczytania przed wysłaniem, zwłaszcza w tematach objętych przepisami. Podpisujecie się pod nim własną nazwą, a to znaczy, że odpowiadacie za każde zdanie — niezależnie od tego, kto je napisał.

Częste pytania

Od czego zacząć, jeśli nie wiem, które pytania wracają najczęściej?

Od przejrzenia wysłanych maili z ostatniego miesiąca. Pytania, na które odpowiadaliście więcej niż trzy razy, wypiszą się same — i to jest gotowy spis treści.

Czy taki materiał nie zastąpi mnie w oczach klienta?

Nie zastępuje rozmowy, tylko jej powtarzalną część. Klient, który przeczytał materiał, przychodzi z pytaniem o swój przypadek, a nie z pytaniem podstawowym — i to jest rozmowa, za którą płaci.

Jak często taki materiał trzeba aktualizować?

Przy tematach zależnych od przepisów — po każdej istotnej zmianie. Przy opisach procesu i zasad współpracy — raz na rok wystarcza.

Bądź pierwszy, gdy ruszymy

Zapisz się na listę oczekujących. Napiszemy raz, w dniu startu, z linkiem do zamówienia.